Spirulinę- algi morskie odkryłam całkiem niedawno. Zawiera: witaminy, potas, wapń, cynk, fosfor, magnez, kwas gamma-linolenowy, aminokwasy. Mocno odżywia skórę, pomocna przy leczeniu trądziku, zmniejsza zaczerwienienie, wzmacnia naczynka krwionośne, pomaga skórze łuszczącej się, suchej. Pomocna jest również w walce z cellulitem, regeneruję skórę. Stosowana doustnie wspomaga odchudzanie, dostarcza niezbędnych witamin i minerałów, oczyszcza organizm z toksyn, reguluje poziom cukru we krwi i wydzielania soków trawiennych. Mam zamiar również przetestować ją jako dodatek do odżywki do włosów.
Otrzymujemy zielony proszek o specyficznym zapachu karmy dla ryb. Mi on już nie przeszkadza.Początkowo stosowałam ją z jogurtem naturalnym. Około jednej łyżeczki spiruliny mieszałam z łyżeczką jogurtu i nakładałam na twarz na 10 minut.
Po zmyciu twarz była gładka, wyraźnie wypoczęta, obrzęki pod oczami mniejsze, pory lekko ściągnięte, a zaczerwienienia zniknęły. Idealnie blada buzia.

Potem zaczęłam ją mieszać w proporcji 1:1 z czerwoną glinką, która rewelacyjnie oczyszcza pory, silnie je zwęża, przy czym nadaje się również dla cery wrażliwej. Taki miks lepiej działa wymieszany z wodą.
Glinka czerwona jest źródłem wielu minerałów, które ściągają i oczyszczają pory, zapobiegają pękaniu naczynek krwionośnych.

Ma delikatny zapach, trochę łagodzi spirulinowy smrodek. Jeśli potrzebujemy mocniejszego efektu oczyszczającego można użyć glinki zielonej. Glinki zasychają na twarzy, aby temu zapobiec pryskamy skórę hydrolatem/wodą, lub dodajemy 2-3 krople ulubionego olejku.

Przed maseczką zawsze robię peeling, u mnie numerem jeden jest korund. Są to malutkie białe kryształki, dosyć ostre, jednak siłę peelingu możemy kontrolować sami poprzez mocniejszy/delikatniejszy docisk dłoni do skóry, długość trwania ścierania. Korund pozostawia twarz idealnie gładką, znikają wszystkie odstające skórki, skóra wydaje się lepiej oddychać. Efekt regularnych zabiegów korundem porównywany jest do efektu po mikrodermabrazji. Ku mojemu zdziwieniu zaczerwienienie jest delikatne, szybko znika. Ja używam go solo, około pół łyżeczki rozprowadzam na wilgotnej skórze twarzy i masuję około minutę. Potem dokładnie spłukuję wodą. Tak przygotowana skóra lepiej wchłania składniki zawarte w maseczce.
ZSK podaje jeszcze inne sposoby na stosowanie korundu jako peeling:
-z olejem (jednak wtedy miałam trudności ze spłukaniem kryształków ze skóry),
-z kwasem hialuronowym,
- z żelem do mycia .
Na pewno te sposoby dadzą delikatniejszy efekt niż korund stosowany samodzielnie.
Po takiej wieczornej kuracji SPA, następnego dnia makijaż trzyma się lepiej, skóra wygląda zdrowiej. Zawsze robię ją wieczór przed jakimś ważnym wyjściem, na którym chce dobrze wyglądać.
Moją glinkę zamawiam na doz.pl w cenie 4,29 zł/20g. Można ją znaleźć również na ZSK podobnie jak spirulinę (3,49 zł/ 10g) oraz korund (8,90zł/200g). Wszystkie produkty są bardzo wydajne.UWAGA!
Wiem, że spirulina może uczulać, także miło byłoby najpierw zrobić próbę na małym kawałeczku skóry, coby sobie nie zaszkodzić i nie mieć buraczka na twarzy.
Obserwatorek jest coraz więcej. Dziękuję, to zdecydowanie motywuje do pisania :).

Mam dwie próbki korundu, muszę w końcu go sprawdzić :P Spirulina u mnie to kompletna porażka, aż boję się jej używać ;)
OdpowiedzUsuńLubię spirulinę i korund :) Niestety obecnie ciągle chodzę z burakiem na twarzy (retinoidy) i stosuję baardzo rzadko.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam! :)
Podoba mi się ten pomysł na peeling. Proste a skuteczne :)
OdpowiedzUsuńTakże będę obserwować, bo temat półproduktów bardzo mnie interesuje :)
OdpowiedzUsuńz glinek najbardziej lubię żółtą- nie jest aż tak mocno oczyszczająca jak inne, ale jeśli o wygładzenie i odżywienie skóry chodzi u mnie wygrywa