Pierwsza warstwa- rzęsy baaaardzo delikatnie podkreślone, lekko wydłużone i rozdzielone. Hmm, pomyślałam, że będzie kiepsko, lubię mieć wyraźne rzęsy. Więc domalowałam jeszcze dwie :D.
Bardzo spodobał mi się ten efekt, zadowolona wybrałam się więc na uczelnię. Po kilkunastu minutach zajęć poczułam, że oczy nieco zaczynają mnie piec. Zwaliłam winę na przebywanie w laboratorium, specyficzne opary, zapachy mogły przecież podrażnić oczy. Następnego dnia jednak sytuacja się powtórzyła. Noszę soczewki kontaktowe, które też nieco podrażniają oczy, w połączeniu z tym tuszem pieczenie oczu stało się nie do zniesienia.
Tusz jest trwały, nie osypuje się i łatwo zmywa. Szkoda, że tak podrażnia, mógłby zostać moim ulubieńcem..




ooo, szkoda, że podrażnia, bo i ja bym się skusiła! :( a też noszę soczewki..
OdpowiedzUsuńUżywam go teraz i na szczęście ie podrażnia mi oczu.
OdpowiedzUsuńJa go zaczęłam niedawno używać, nie zauważyłam na szczęście, żeby u mnie podrażniał. Szkoda, że u Ciebie się nie sprawdził :/
OdpowiedzUsuńSzkoda, że podrażnia, bo efekt na Twoich rzęsach bardzo mi się podoba.
OdpowiedzUsuń