Zamarzyło mi się pięknie pachnące mazidło do ciała. Przestudiowałam KWC jednak niewiele pomogło mi ono w podjęciu decyzji. Będąc w Rossmannie skusiłam się na masło GP o zapachu róży i zielonej herbaty. Sama jestem zdziwiona, bo jeszcze pół roku temu nie spojrzałabym w ogóle na produkt o takim zapachu.;p Oprócz aromatu spodobało mi się, że zawiera masło shea, już na drugim miejscu w składzie, a tuż za nim silikon, których nie unikam w produktach do ciała- bardzo fajnie wygładzają skórę.
SKŁAD: Aqua, Butyrospermum parkii (shea) butter, cyclopentasiloxane, cetearyl alcohol, ceteareth-20, ethylhexyl sterarate, c-12-15 alkyl benzoate, glyceryl stearate, rosa moschata seed oil, camelia sinesis leaf extract, tocopheryl acetate, acrylates, parfum, triethanoloamine, phenoxyetanol, methylparaben, ethylparaben, propylparaben, butylparaben, linalool, hexyl cinnamal, geraniol, citronellois, limonene, eugenol, citral, cl 14720 Zawiera parabeny. Nawet kilka..
Cena: 11,89zł/ 200ml.
Masło ma bardzo gęstą konsystencję i dość tępo rozsmarowuje się na skórze, ale za to błyskawicznie wchłania się pozostawiając na skórze taką jak oczekiwałam silikonową warstewkę, która w ogóle nie lepi się. Skóra jest baaardzo gładka w dotyku. Zapach jest cudowny, pachnie jak świeżo zerwane kwiaty idealny na lato. Nie jest nachalny, czy zbyt słodki i po posmarowaniu dość długo czuć jego delikatną woń. Nie łagodzi podrażnień po depilacji, ale też nie zaostrza ich.
Producent podpowiada, że można masło stosować również na wilgotną skórę, wtedy zdecydowanie łatwiej rozprowadza się. I wszystko byłoby ładnie i pięknie, gdyby nie to, że masło daje efekt gładkiej, wypielęgnowanej skóry bardzo krótkotrwale. Nie mam bardzo suchej skóry, a jednak gdy smaruję się nim wieczorem rano odczuwam potrzebę kolejnego posmarowania się. Podobnie, gdy użyję go rano- w okolicach czternastej skóra nie jest już miękka i elastyczna, na pewno nie dałby sobie samodzielnie rady z suchymi łokciami czy kolanami. No chyba, że stosowany kilka razy dziennie, ale raczej nie o to mi chodziło ;).
Produkt zamknięty jest w lekkim plastikowym słoiczku, można być pewnym, że zużywamy mazidło do końca. Plus dla producenta za zabezpieczenie słoiczka folią aluminiową, nikt nie wkłada tam paluchów stojąc przy półce sklepowej.
Dokończę opakowanie z przyjemnością (na zmianę z czymś mocniej nawilżającym) bo aromat jest naprawdę wielkim atutem masełka, ale nie sądzę, że kupię je ponownie.

Sam zapach mnie bardzo kusi.
OdpowiedzUsuńCzęsto mijam go w sklepie, ale jednak nie mogę się jakoś zdecydować.. ;)
Też tak kręciłam się i kręciłam i w końcu uległam pokusie :)
Usuńzapach jest codowny
OdpowiedzUsuńszkoda, że tylko zapach :D
UsuńI znowu parabeny w potencjalnie fajnym maśle do ciała.. ehh :c
OdpowiedzUsuńAnomalia
Wracam do kokosa, naturalny, pięknie pachnący i bez dodatków :)
UsuńUwielbiam to masełko!
OdpowiedzUsuńco skóra to inna rekacja, cieszę się, ze Tobie pasuje. :)
Usuńzakochałam się w tym zapachu :)
OdpowiedzUsuń