Ile razy słyszałyście takie zdanie?
Cóż, ja wiele razy, zdecydowanie zbyt wiele.
Takie kosmetyki są bardziej skuteczne, wyprodukowane w lepszych warunkach i w ogóle w aptece to same perełki kosmetyczne, a w drogeriach to zgnilizna i ubóstwo. ;)
Za każdym razem gdy to słyszę myślę sobie: "o, naiwności!".
Nie chcę tu rzucać nazwami, nie chciałabym płacić firmom odszkodowania za jakieś zniesławienie, czy coś podobnego. :)
Przykładowo, miałam okazję w tym roku testować filtrem z filtrem przeciwsłonecznym, którego producent zapewnia, że nadaje się również dla skóry wrażliwej, jednej z firm typowo aptecznych. Cena oczywiście nie należała do najniższych. ;) Kosmetyk ten, na 4 miejscu w składzie miał alkohol denaturowy... O ile nie uważam tego alkoholu za składnik, który każdemu zaszkodzi, to jednak cery wrażliwe i naczynkowe raczej średnio się z nim polubią. Na mojej skórze, która szczególnie wrażliwa nie jest wystąpiło paskudne zaczerwienienie i pieczenie, nie wytrzymałam z nim nawet kilku minut i szybko zmyłam. Poszukiwania kremu nawilżającego też mogą zakończyć się zdziwieniem, gdy patrząc na produkt kosztujący około 80zł/50ml znajdziemy tam przede wszystkim glicerynę, alkohol denaturowy, silikony, a gdzieś na końcu składu, przed konserwantami masło shea. Dalej, szampony dla wrażliwej skóry głowy naładowane kilkoma silnymi detergentami... Żele do mycia ciała, w których składzie nie znajdziemy żadnych szczególnie godnych składników, a kosztują krocie. Przykłady można mnożyć i mnożyć.
Oczywiście, moim celem nie jest stwierdzenie, że każdy kosmetyk apteczny jest zły. I w aptece i w drogerii można znaleźć perełki i buble. Po prostu, starajmy się kupować z głową!
Zawiodłyście się kiedyś na niezawodnych kosmetycznych cudach z apteki? :)
Zdecydowałam się założyć Fanpage mojego bloga na Facebooku. Zapraszam do polubienia! KLIK!
Moja mama kiedyś wydawała fortunę na kosmetyki z apteki ślepo wierząc, że są najlepsze... Nie będę się wdrażać w szczegóły, ale wszyscy z czasem przekonaliśmy sie, że wcale tak nie jest i żeby zrobić dobre zakupy wcale nie trzeba wydawać fortuny - wystarczy mieć przynajmniej elementarną wiedzę nt. zdrowia czy kosmetyków.
OdpowiedzUsuńMoja najbliższa rodzina też jest juz uświadomiona. Zresztą, zanim coś kupią- dzwonią do mnie. :D
UsuńKiedy jeszcze wierzyłam producentom na słowo, kupiłam Cetaphil. To była kropla, która przelała czarę goryczy. Chyba nigdy więcej nie wtopiłam z zakupem aż tak bardzo, a dzięki niemu nauczyłam się czytania składów. Zawsze.
OdpowiedzUsuńKtóry? :) Ostatnio właśnie rozmawiałam z koleżanką o tym, ze nie rozumiem zupełnie fenomenu jednego z kosmetyków tej marki.
UsuńPiątka. Kupiłam emulsję do mycia twarzy Cetaphil i miałam ochotę wyrzucić to przez okno (choć na składach w miarę się znam i tak zainwestowałam, bo przecież to NAJLEPSZA RZECZ DO MYCIA TWARZY!!111!!1); jedyny kosmetyk, który kiedykolwiek mnie "skrzywdził". Taki delikatny, myślałby kto...
UsuńOj mycie twarzy ta emulsja to koszmar, czulam sie jakby moja twarz byla ciagle brudna i brudna. A oplacona najwyrazniej pani dermatolog uznawala wtedy tylko to i niczym innym nie pozwalala mi myc twarzy. Brr zle wspomnienie..
UsuńALE na przyklad dermoprotektor tej samej marki sprawdza sie u mnie idealnie i uwielbiam stosowac go na noc.
Wiec idealne jest stwierdzenie ze w aptece tez sa buble i nigdy sie to nie zmieni
Właśnie o tej emulsji rozmawiałyśmy z koleżanką. :D
UsuńDermoprotektor. Masakra dla mnie. Emulsja jeszcze do przeżycia. Najpierw demakijaż czymśtam, zmycie, potem emulsją, zmycie i jeszcze raz. Albo do zmywania oleju nią. Ale i tak bym nie kupiła, miałam tylko próbkę.
Usuńno widzicie, a mnie pieknie nawilza i koi! mam 3 opakowanie :)
UsuńZgadzam się z Tobą. Znajomość składów pomaga stać się świadomym konsumentem :)
OdpowiedzUsuńChociaż, tzreba też przyznać, że są czasami kosmetyki z bardzo kiepskim teoretycznie składem, a działają zaskakująco dobrze. :)
UsuńW moim przypadku przygoda z aptecznymi kosmetykami zawsze kończy się tak samo. Na twarzy pojawiają się podskórne gule, naczynka są podrażnione, a policzki przypominają Saharę. Od pewnego czasu sięgam po naturalne kosmetyki i widzę ogromną różnicę. Aczkolwiek nie jestem radykałem. Ostatnio używam kremu Miraculum:)
OdpowiedzUsuńJa już w ogóle nie pamiętam, kiedy kładłam na twarzy krem, który byłby gotowy, czy to z apteki, cz z drogerii. :D
UsuńZgadzam się w 100%. Ale trafiłam na dwie perełki firmy Iwostin - krem nawilżający i tonik przeciw niedoskonałościom i ich składy bardzo mi się podobają, choć kupowałam je w ciemno - ot zalecenie dermatolożki.
OdpowiedzUsuńJa z Iwostinu swego czasu bardzo lubiłam żel do mycia twarzy,ten do cery trądzikowej.
UsuńOj tak, patrząc na składy niektórych kremów aptecznych (zwłaszcza tych "cenionych i znanych") łapię się za głowę i zastanawiam za co oni chcą tyle kasy... a naprawdę można znaleźć wiele, duużo tańszych kosmetyków i z pięknym składem tyle, że z tych mniej znanych firm - paradoks ;)
OdpowiedzUsuńMasz rację :) Aczkolwiek jeden kosmetyk apteczny mnie zadziwił pozytywnie - physiogel krem intensywnie nawilżający 100 ml (nie mylić z nawilżającym). Mam bardzo wrażliwą skórę, która nie chce tolerować żadnych kosmetyków ani drogeryjnych, ani naturalnych, ani aptecznych. Praktycznie żaden z przetestowanych przeze mnie kremów nie działa na mnie idealnie, jednak ten physiogel jako jeden z nielicznych kremów do twarzy jest w miarę akceptowalny przez moją skórę. Skład też jest w miarę w porządku, może jednak niektóre osoby zapychać.
OdpowiedzUsuńDokładnie ten:
http://www.ceneo.pl/18720111
Cieszę się, że znalazłaś prawie idealny krem do twarzy. :)
UsuńJeszcze mi się w drogerii (jeśli oczywiście pod tą kategorię nie podpada Douglas czy Sephora) nie zdarzyło kupić dobrego kremu nawilżającego, serio. Czy dostosowanego pod potrzeby mojej trądzikowej, kapryśnej skóry (trądzik zaskórnikowy choć nie tak widoczny jak inne jego odmiany też potrafi być też bardzo dokuczliwy). W aptece kupuje Hydrabio Legere Biodermy - fenomenalny krem. Niezbędnikami w letniej pielęgnacji mojej skóry są kremy złuszczające, z kwasami - LRP Effaclar Duo lub Effaclar K itd. Woda termalna Uriage, którą uwielbiam spryskiwać się w ciągu dnia - dostępna również tylko w aptece. Wiele innych rzeczy - naprawdę nie ma co psioczyć, wiadomo że zdarzają się jakieś buble, ale są w aptece kosmetyki takich marek, które rzadko zawodzą: La Roche Posay, Vichy, Uriage, Bioderma, General Topics, Caudalie... Nie rozumiem tego hejtu ;)
OdpowiedzUsuń"Oczywiście, moim celem nie jest stwierdzenie, że każdy kosmetyk apteczny jest zły. I w aptece i w drogerii można znaleźć perełki i buble. Po prostu, starajmy się kupować z głową!"
UsuńAle jaki hejt? Ja tam nie lubię popadania w skrajności, nigdzie nie napisałam, że każdy kosmetyk z apteki to drogie coś, co do niczego się nie nadaje. ;)
Kiedy siedzę w sklepie stacjonarnym to bardzo często słyszę od Klientek, że właśnie te apteczne kosmetyki cieszą się ich zaufaniem. Zdarza się, że same opowiadają, że wydają na nie fortunę, bo "apteczne są bezpieczne i na pewno NATURALNE" ;)
OdpowiedzUsuńAbsolutnie sie z tym stwierdzeniem nie zgadzam, mam krem z filtrem 50 z eveline który kupiłam w zwykłej drogeri i jest świetny. Ale np kosmetyki Ziaji, barzo przeze mnie lubiane są i w aptekach i w drogeriach i myśle że to jest najlpesze wyjście z sytuacji :)
OdpowiedzUsuńNa szczęście żyjemy w takich czasach i w takich "warunkach", że możemy dokonywać świadomych decyzji, czytać opinie innych i dzielić się z nimi na wiele sposobów. Zgadzam się nie wszystko złotem, co się świeci bo i w aptekach promowane są preparaty zaśmiecone chemią i na dodatek strasznie drogie! świadomość konsumenta w lawinie reklam jest sukcesem. Zgadzam się z przedmówczynią nasza polska Ziaja to bardzo dobre kosmetyki :)
OdpowiedzUsuń